Wiedza, wiedza, wiedza… I jeszcze jeden kurs, i jeszcze jedne studia, i… jeszcze jedno (wcale nierzadko) rozczarowanie. Niemiłe to uczucie, więc nawykowo usiłujemy je stłumić. Powtarzamy ten schemat często, zbyt często, by zachować równowagę funkcjonowania organizmu. Początkowe tłumienie „negatywnych” emocji nie wiąże się z przykrymi dolegliwościami, jednakże, jeśli problem narasta, zaczynają niepokoić nas dolegliwości dotyczące wielu organów naszego ciała.
Sufi Bayazid opowiada o sobie samym: Za młodu byłem rewolucjonistą i moja modlitwa wyglądała tak:
"Panie daj mi siły, żeby zmienić świat".
W miarę jak stawałem się dorosły i uświadomiłem sobie, że minęło mi pół życia, a nie zdołałem zmienić ani jednego człowieka, zmieniłem moją modlitwę i zacząłem mówić:
"Panie udziel mi łaski, by przemienić tych, którzy się ze mną kontaktują. Choćby tylko moją rodzinę i moich przyjaciół. Tym się zadowolę."
Kontakt ze sobą – filozofia czy potrzeba?
Większość ze znanych mi osób zgodnie twierdzi, że żyjemy wszyscy w tym samym świecie. Argumentacja opiera się na tzw. postrzeganiu zmysłowym, jako narzędziu obiektywnej oceny rzeczywistości.
Pułapka
Przed kilkoma laty, w dramatycznych dla mnie okolicznościach poznałam interesującą kobietę. Choć jestem raczej typem samotnika, dość szybko nawiązałyśmy dobry kontakt. Myślę, że przez chwilę wspierałyśmy się wzajemnie w rozwiązywaniu własnych problemów, korzystając z pomnożonego o możliwości drugiej istoty potencjału twórczego.
Sytuacja zewnętrzna przygniatała nas do "ziemi". Wydawało się, że tkwimy w centrum oceanu cierpienia i choć bardzo starałyśmy się realizować kolejne inspiracje, na scenie materialnego teatru nie zmieniało się nic.
Nareszcie wolny dzień! Poranek dżdżysty, pochmurny. Diamentowe kropelki wody torują sobie drogę po szybie na skróty, zgodnie z prawem grawitacji, na parapet. Za drzwiami słyszę pospieszne kroki Eryka zmierzającego do porannych ablucji. Jak na mój gust, zbyt wcześnie wstał i o wiele za wcześnie „gna” do szkoły.
Ma 16 lat i czuje się bardzo dorosły, a ja szanując jego wolność wyboru, nie sprzeciwiam się temu niezrozumiałemu dla mnie porannemu szaleństwu (wchodziłam do „ przybytku ludzkiej wiedzy” równo z dzwonkiem, a czasami tuż po).